Tak radzę sobie bez Boga

  • Matthew Thomas
  • 0
  • 2516
  • 468

To jest trudne. Pozwol sobie powiedziec.

Są chwile, kiedy myślę, że moi przyjaciele lub rodzina są w niebezpieczeństwie. Pomyślę o ciężkiej chorobie moich rodziców lub o strasznym wypadku moich najlepszych przyjaciół. Pomyślę o tym, jak w kulturze, w której się wychowałem, automatyczną reakcją byłaby modlitwa. Wzywasz „moc Bożą”, aby pomogła ci przetrwać te straszne chwile.

Pomyślę o tym, jak pocieszające jest myślenie o mężczyźnie, który przybywa na ratunek, aby pomóc jednej z moich bliskich. Oczywiście to pocieszające. Aby móc wznieść ręce w powietrze i poddać się, ponieważ „Bóg się tym zajmuje”. Wszystko dlatego, że wyimaginowany człowiek na niebie spadnie i wszystko poprawi.

Są chwile, kiedy myślę o czymś, czego nie powinienem był zrobić lub powiedzieć. Pomyślę o czymś, czego pragnę, chciałbym i chciałbym móc cofnąć.

Pomyślę o tym, jak pocieszające jest myślenie o człowieku, który rozwiązuje wszystkie te winne i wymówki, wszystkie moje błędy, gdy go o to poproszę..

Oczywiście to byłoby pocieszające. Móc codziennie popełniać grzech moralny i nie brać odpowiedzialności za własne czyny i po prostu prosić wyimaginowanego człowieka na niebie o przebaczenie. Jakby miał cokolwiek wspólnego z tym ziemskim światem i tymi, którzy tu mieszkają. Prosisz o przebaczenie wyimaginowanego taty na niebie i nigdy nie myślisz, aby prosić o przebaczenie tych, których skrzywdziłeś, a nawet bardziej od siebie.

Łatwiej jest czuć się samotnym i twierdzić, że jest z tobą Chrystusa, niż siedzieć w tej samotności i naprawdę poznać siebie. Łatwo jest się bać i myśleć o jego „prowadzącej ręce”, niż zanurzyć się w tym strachu i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. OCZYWIŚCIE, ŻE JEST. Mój Boże, to brzmi tak ładnie. Zgadzam się, to bardzo pocieszające. Jednak to nie oznacza, że ​​jest to właściwe. Dla mnie.

Im dłużej mieszkam za granicą i im więcej kultur spotykam, tym bardziej postrzegam religię jako taką, tradycję kulturową, którą należy szanować jak każdą inną - zdejmowanie butów przed wejściem do domu, nie dotykanie mnichów, występowanie w hymnie narodowym. To nie są moje tradycje, ale szanuję je, ponieważ wiem, że są tradycjami innych. Wszyscy po prostu próbujemy przejść przez życie, rozumiem. Cokolwiek pomoże ci najbardziej, zrób to. szanuję to.

I rozumiem, że pod koniec dnia o wiele trudniej jest polegać na sobie, niż na jakiejś wszechmocnej, potężnej istocie na niebie, która jest super-ojcem wszystkich superdad. Dużo trudniej. Jest to o wiele straszniejsze i bardziej samotne. Ale jeśli mam żyć tym życiem i naprawdę nim żyć, chcę to zrobić sprawiedliwie. Oznacza to naukę polegania na sobie, mojej energii i zdolności do tworzenia życia, jakiego pragnę.

Dla mnie oznacza to pozbycie się tatusia na niebie, który pozwala mi na wzięcie odpowiedzialności za rzeczy, nad którymi mam kontrolę. Zakładam, że dla niektórych Jezus jest przedłużeniem ich samych. Wszyscy jesteśmy święci, a ty jesteś swoim własnym zbawcą. Nie mogę jednak uwierzyć w kulturowe zjawisko człowieka imieniem Jezus i Biblia.

Wierzę w energię i że moja energia może wpływać na otaczający mnie świat.

Wierzę w moc wyciszania i podążania za swoim sercem.

Wierzę w bycie dobrym człowiekiem, ponieważ wszyscy jesteśmy połączeni przez wszechświat.

Przede wszystkim jednak wierzę w siebie.

Wierzę w rzeczywistość, którą tworzę dla siebie i biorę pełną odpowiedzialność za wszystko, co dobre i złe. Wierzę w poddanie się wszechświatowi i mojemu sercu, a nie człowiekowi. Wierzę w wygodę pustki, tak wielu ludzi szuka boga zamiast siebie. Uważam, że to wszystko dzieje się z pięknego powodu, którego nie mogę i naprawdę nie muszę rozumieć.




Jeszcze bez komentarzy

Pomocne artykuły o miłości, związkach i życiu, które odmienią Cię na lepsze
Wiodąca witryna poświęcona stylowi życia i kulturze. Tutaj znajdziesz wiele przydatnych informacji o miłości i związkach. Wiele ciekawych historii i pomysłów